Czepianie się słówek
paper-1356477_640

Mężczyźni i kobiety to dwa światy, nieprawdaż? Potrzeba niezwykle wiele cierpliwości, aby żyć w zgodzie. Któż jest bardziej cierpliwy? Przepełniona emocjami kobieta, czy rzeczowy i  ,wydawać by się mogło, zrównoważony mężczyzna. Reguły nie ma. Każda jednostka ma swoje specyficzne cechy. Nawet takie banalne czepianie się słówek to nie tylko cecha typowo kobieca. I nie chodzi tutaj o czepianie, uczepianie, wczepianie słówek na tablice, gabloty tudzież tablice korkowe, tylko o przenośny wydźwięk tego wyrażenia. Chociaż te właśnie gabloty, tablice zwykłe bądź tablice korkowe stały się tym razem przedmiotem sporu. Kłótnia między kobietą a mężczyzną. Jaka była jej geneza? Bardzo prosta – nieumiejętność wsłuchania się w drugą osobę albo zadawania pytań. Wina leży po obu stronach.  Zasadnicze pytanie: Kto zaczął? Kto? Kobieta. Zaczęła jednakże wcale nie kłótnię lecz konwersacje, a dokładniej wyraziła prośbę lub wydała polecenie.  Brzmiało ono mniej więcej tak: „Idź kochanie do szkoły Jasia i poszukaj ogłoszenia o korepetycjach. Tam na korytarzach są tablice, rozejrzyj się trochę, z pewnością pojawiły się tam jakieś nowe ogłoszenia.” Mężczyzna nie miał pytań, polecenie wydawało się zrozumiałe i łatwe w realizacji. Więc kiwnął głową na znak zgody i wyszedł z domu, kroki kierując w stronę szkoły. Przekroczył próg budynku szkolnego i począł szukać. Przechodził wszystkie korytarze, rozglądając się na prawo i na lewo, i co? I żadnych tablic nie zobaczył. Głowił się więc, gdzie są te tablice. Jakiekolwiek, nawet mogłyby być tablice korkowe, takie jak u Jasia w pokoju. Ale tutaj nie było nawet korkowych. Cierpliwość mężczyzny wyczerpywała się z minuty na minutę, wszędzie były widoczne tylko gabloty, żadnych tablic ani na pierwszym, ani na drugim piętrze. Zrezygnowany wrócił do domu. Pierwsze słowa skierowane do żony brzmiało: Gablot mają w tej szkole co nie miara, ale żadnych  tablic. Ogłoszeń więc nie znalazłem.